Strona główna Aktualności Egzaminy Test predyspozycji językowych 2017 w Warszawie

Test predyspozycji językowych 2017 w Warszawie

Rekrutacja do dwujęzycznych klas siódmych szkół podstawowych w Warszawie

Kiedy Pani Minister Edukacji Anna Zalewska ogłosiła na jesieni 2016 roku stopniową likwidację gimnazjów od nowego roku szkolnego 2017/18, wydawało się, że wraz z nimi znikną z polskiego systemu edukacyjnego także tzw. klasy dwujęzyczne. Do tej pory rodzice szóstoklasistów, zwłaszcza w dużych miastach, chętnie wybierali takie klasy dla swoich dzieci, bo według nich poziom nauczania był tam wyższy i to nie tylko z języków obcych. Specyfiką bowiem tych klas było to, iż część zagadnień z dwóch wybranych przedmiotów uczniowie poznawali w języku obcym. Dzięki temu byli lepiej z nim osłuchani, swobodniej mówili i mieli bogatsze słownictwo w porównaniu z rówieśnikami z klas ogólnych. Aby dostać się do takiej klasy, należało mieć świetne oceny na koniec klasy szóstej i ze sprawdzianu kończącego edukację w szkole podstawowej oraz uzyskać dobry wynik na teście predyspozycji językowych.

Przez ostatnie 6 lat taki test miał charakter ogólnowarszawski i można było przystąpić do niego w jednym z 32 gimnazjów, które prowadziły klasy dwujęzyczne. Przygotowaniem testu od strony merytorycznej zajmowali się wykładowcy z Wydziału Lingwistyki Uniwersytetu Warszawskiego. O miejsca w najlepszych gimnazjach (funkcjonujących zwykle w zespole szkół z liceum) rywalizowali zacięcie najzdolniejsi spośród szóstoklasistów. Perspektywa nauki w gimnazjum „na Twardej”, we „Władku”, „Batorym” czy „Sikorskim” była nęcąca, zważywszy na kadrę nauczycielską prowadzącą zajęcia w tych szkołach według sprawdzonych metod pracy oraz osiągającą świetne wyniki.

Zmiany w systemie edukacyjnym doprowadziły do tego, że gimnazja znikają, dlatego nie będzie już kolejnych pierwszoklasistów i w mijającym roku szkolnym żadna z tych szkół nie przeprowadziła naboru do klas dwujęzycznych. Okazało się jednak, że według nowych przepisów zezwolono na utworzenie takich klas w 44 warszawskich szkołach podstawowych na poziomie klasy siódmej. Przygotowano uczniom nawet więcej miejsc (2800), niż było chętnych uczniów (2200). Trzeba jednak pamiętać, że część szkół podstawowych, które dostały zgodę na otwarcie klas dwujęzycznych, nie miała dotychczas żadnego doświadczenia w prowadzeniu takich klas ani odpowiedniej kadry. Aby bowiem uczyć historii, biologii czy matematyki w języku obcym, nauczyciel musi mieć dodatkowe kwalifikacje potwierdzone odpowiednim certyfikatem.

O ile w poprzednim systemie rekrutacji nabór do klas dwujęzycznych był otwarty dla wszystkich uczniów i decydowała liczba punktów zdobytych w teście predyspozycji językowych, to obecnie w uprzywilejowanej sytuacji znaleźli się uczniowie mieszkający w rejonie szkoły, która organizuje klasy dwujęzyczne. Szóstoklasiści spoza rejonu mogą się ubiegać o przyjęcie dopiero wtedy, gdy zostaną jakieś wolne miejsca.

W tej sytuacji największą popularnością cieszyły się znane już wcześniej z dobrego poziomu nauczania języków obcych gimnazja dwujęzyczne, które od września 2017 roku zostaną połączone z podstawówkami. Chodziło tu np. o Gimnazjum nr 44 przy ul. Smolnej (łączone z SP nr 211) oraz Gimnazjum nr 1 przy ul. Tynieckiej (łączone z SP 157). A np. Gimnazjum nr 49 przy ul. Smoczej ma się stać od września samodzielną Szkołą Podstawową nr 389. Do klasy z rozszerzonym programem nauczania języka angielskiego i hiszpańskiego aplikowało na Smolnej aż 9 osób na jedno miejsce, a na Tynieckiej i Smoczej średnio 4-5 osób na miejsce.

W nowym systemie rekrutacji kluczową sprawą było to, czy uczeń zaliczył test predyspozycji na poziomie wskazanym przez Radę Pedagogiczną szkoły. Z testu można było uzyskać maksymalnie 200 punktów, co jeszcze się chyba nikomu spośród zdających nie udało. Wynik punktowy powinien być pomnożony przez współczynnik 0,19, co dawało uczniowi maksymalnie 38 punktów rekrutacyjnych. Jeśli uczeń miał odpowiednią średnią za oceny na koniec 6 klasy, do tej puli należało jeszcze dodać 7 punktów za świadectwo z wyróżnieniem.

W kwestii progu zaliczenia testu każda szkoła prowadziła własną politykę, ustalając go na bardzo różnych poziomach. Dla przykładu w SP 218 przy ul. Kajki w Wawrze próg zaliczenia wyniósł aż 30 punktów rekrutacyjnych, podobnie wysoki poziom zaliczenia był w SP przy ul. Wilgi (też Wawer) – 22,5 punktów, Z drugiej strony 12 innych szkół podstawowych przyjęło symboliczny próg zaliczenia – 1 punkt rekrutacyjny, dajac tym samym szanse własnym szóstoklasistom. Najczęściej jednak szkoły wybierały próg zaliczenia testu na poziomie 6-8 puktów (ok. 40 pkt na możliwych 200 pkt. za test.

Jeśli chodzi o sam test predyspozycji językowych, odbył się on 6 czerwca 2017 roku i zasadniczo nie różnił się od testów z lat poprzednich. Obejmował on 14 zadań, na rozwiązanie których uczniowie mieli 90 minut. Badał on intuicję językowa ucznia na bazie języków mu nieznanych, jak węgierski czy rumuński, oraz rozpoznawanie reguł gramatycznych w strukturach języka fikcyjnego. Zadaniami, które sprawiły piszącym najwięcej kłopotów, były aż trzy teksty badające pamięć słuchową. W poprzednich latach takie zadanie było zazwyczaj jedno, czasem dwa. Uczeń po jednokrotnym wysłuchaniu tekstu w języku polskim, obcym lub fikcyjnym, miał zapamiętać go jak najlepiej, by potem wykonać związane z nim różne zadania. Piszący test na podstawie podanej po polsku instrukcji prania dywanu mieli np. przyporządkować polskie określenia i zwroty obcojęzycznym odpowiednikom. Innym przykładem zadania była konieczność przypisania znaczeń i ustalenie sytuacji, w jakich mogły zostać wypowiedziane przytoczone w różnych językach dialogi (wizyta u lekarza, spotkanie na spacerze itp.).

Test był w opinii uczniów i nauczycieli łatwiejszy niż ubiegłoroczny, chociaż tylko nieliczni uczniowie zdobyli ponad 150 punktów na 200 możliwych.

W poprzednim systemie rekrutacji do klas dwujęzycznych w gimnazjach taki test predyspozycji językowych miał pomóc najlepszym, renomowanym szkołom w wyłuskaniu najzdolniejszych językowo szóstoklasistów. W nowej odsłonie pełni raczej rolę testu wewnątrzszkolnego, który uczniowie muszą zaliczyć, by znaleźć się w klasie dwujęzycznej, pozostali zaś znajdą się w ogólnych, dlatego wynik punktowy przestaje być już sprawą ważną.

Marek Urban

 Firma Edukacyjna Marka